wtorek, 19 maja 2009

sobota, 9 maja 2009

NOCTURNE 07 May

Musze przyznac ze tym razem bylam naprawde rozczarowana poziomem, albo w sumie jego brakiem. Wino tez bylo wrecz okrutne.... ale najlepsze to byly ceny tych prac. najnizsze sumy rzedu 600-800E byly za te prace ponizej, mam na mysli te ironiczne portrety, ktore zazwyczaj przedstawialy artystow mlodego pokolenia albo ich znajomych. Najtansze wydruki za niecale 10 euro, potem ceny zaczynaly sie od paru tysiecy dochodzac do nastu. Ciekawa jestem czy naprawde jest zbycie na niedrlandzkim rynku , gdyz w Amsterdamie rzecz miala sie bardzo podobnie, horezontalnie duze sumy za "COS" w przewazajacych przypadkach. bardzo podobal mi sie egzystencjalny film ale nie pamietam kogo, naprawde ciekawy chyba jako jedyny no i jeden maly sekrecik ktorego nie mam ochoty wyjawic :) Milo bo duzo ludzi , ulice cale zatloczone i oni czasem wydawali mi sie bardziej ciekawsi od przedstrawianych prac. Lol.

Utopia majowki

MARIE LABAT

Were ever we are, we stay attached to stone,brique and earth. We carry them in our pocket, shoes, heart of imagination. (Gorgia in my mind) The house of Granny, the cabane of the neigbours, the earth of the immigrants, our first country or the utopie of a earth for us and our people. But the road to it is long....

EXHIBITION EXTRA-muros

środa, 6 maja 2009

OS_ATN_O J_STE_ _TROCHE N_EWY_AZN_

Witaj skarbie milo, ze wpadlas na buziaka, ja juz wczoraj chcialam to zrobic ale cos wchlonelam tak wiec znow moge biegac i cieszyc sie swoim parkiem i królikami, oraz wrócic do pracy nie zdazyło. To nie .. bylam mila i znow zajrzala prawda w oczy a ona tak cholernie boli.... jeszcze ale od siebie nie odejde... gdybyś dostała przypadkiem karton klisz wlasnie mialem dejavu - jedyna droga by napic sie sredniej jakosci wina? minal miesiac!! nie moge w to uwierzyc. O swoje NIE świad-o mości Pani znika. jak sie masz ? nietypowe jak dlA MNIE ZWIERZETA the lessons they will teach you to najchetniej pojawiam sie na łonach teach you Jednak Belgia? I think i need stworzyc dom tam gdzie jest 'domowo' noc sprzyja otwarciom nic nie musze piekny ogrod - jak we snie wiec juz chyba tylko sen mi pozostal. napisze cos gdy sie obudze widziana w mym komputerze Nie chce znac swojej znow moge biegac i cieszyc sie czemu on sie zaczol odzywac ciekawego NA ZIMNO KTORE NIE CHE ODEJŚĆ :) dwadziescia piec - trzeba cos z tym zrobic. albo na jamie - zostawilem jej swojego emila dlatego nazwalem te zdjecia dejavu obiecala, ze je przsle i przyslala. jam byl sredni, ale za to zdjecia okazaly sie ciekawe. cale to spotkanie bylo niewiarygodnie za oknem zaczyna sie nowy dzien ALICJA W kraiNI e DeJAvU 3=3 milosc bezcenna ale przy takim zmeczeniu swoboda czuje sie swobodnie. 06.II.09 ale o czym jest mowa? OoooO jak miło-pani obecna nieobecna u are not prepared psicologically to go there is not other way now by yourself .I am 34, my god!I need to head truly a kindred spirit I am so lucky to know you! meaningful life Sciskam Cie mocno wracam do domu chyba juz zajaczki maja swoje imiona? ale chętnie przyjdę innym razem:* Kochana nie odzywasz sie... Gdzie to zobacze? i dłubiesz jak jakiś naukowiec...a i tak masz dużo czasu i jak Cię znam to na bank Ja dziś dalej o Generalnie się upiliśmy strasznie wspaniałym czasem pozwolę sobie powód zatrzymać dla siebie. Fajnie by bylo cie zobaczyc i pogadac siema ciocia. you thought and you can't cope Malezja, a jutro lecimy do the pain that makes wiec wole nie pisac jak niekażdy a tak podobny Milych cieni nocowania. odwieczny problem posiadaczy domkow czas sie zatrzymal a ja razem z nim - zmarzlem troszke. przez kobiety - milosc na dlatego nazwalem te zdjecia dejavu obiecala, ze je juz nie wiem sam i juz nigdy sie nie powtorzylo, i juz nigdy sie nie powtorzylo, i juz nigdy sie nie powtorzylo, dopiero teraz widze podobienstwo w nazwie .) Dejavu

wtorek, 5 maja 2009

04.05.2009 Exhibition "In the garden"

wtorek, 28 kwietnia 2009

" In the garden"

W ostatnia sobote przyjechalam z powrotem do Antwerpii. Szczerze mowiac od pierwszych godzin mialam pewne zamieszanie i ostro wzielam sie za organizacje wystawy. Po pewnych trudach znalazlam odpowiednie miejsce nie muszac nikogo sie prosic o zgode i jakas przychylność; tak wiec zapraszam Wszystkich zainteresowanych na czwartego maja do ogrodu na majowke z Dejavu :))))))))))))))))

wtorek, 14 kwietnia 2009

Ale czas mi ucieka..... Jestem na wsi i w sumie nie mialam czasu specjalnie pomyslec i zorganizowac planu dzialania. Niedlugo zgubie sie w tych terminach i priorytetach jakie sobie postawilam, a tego bym nie chciala. Musze wyklarowac w jakies 2tyg sytuacje z zaliczeniem semestru w Antwerpi i zaczac szykowac swoj właciwy dyplom a w sumie dwa projekty o ile dostane kase na jeden z nich co sie wiaze z kosztorysem ktory musze zrobic w przeciagu najblizszych dni. Jedno wiem na pewno Miloszewo jest jedynym miejscem w ktorym czuje sie rewelacyjnie i najchetniej bym z tad wogule nie wyjezdzala. :)

19th of March

wtorek, 10 marca 2009

Love ur time.....

Wczoraj spotkałam dziwna osobe. W trakcie robienia prania zaczepiła mnie bardzo śniada kobieta, proponujac mi bielizne , ktora miala do sprzedania. Moim zamiarem było zostawic pranie w pralce i wrocic zrobic sobie w miedzy czasie obiad, ale po 5min stwierdziłam ze moze moje pranie nie bedzie bezpieczne jak pojde:) Okazało sie ze jest cyganka, opowiedziała mi cała swoja historie zycia. Przyznam ze bylo to lepsze niz ksiazka, a historie niesamowite. Prawie cale jej dotychczasowe zycie wygladalo w ten sposób ze szukała pieniedzy poprzez mezczyn, nie bede opowiadac dokladniej ale nie mialam jeszcze przyjemności spotkac takiej osoby- w niecodzienny sposob rozmawiala zemna gdyz mieszala polski z rosyjskim, romanskim, angielskim i Bog wie jeszcze jaki a buzia jej sie nie zamykala. W sumie poczułam sie bardzo dobrze po rozmowie z nia, widzac ze ludzie naprawde potrafia być zagubieni i bezradni ,badz nie umieja zyc inaczej mino iz sa nieszcześliwi tam gdzie sa.
View each day as a page in your autobiography. You have the ability to fill each page with beautiful stories of spiritual growth and kind deeds. Past pages are already written, but you can revise their significance by learning from your mistakes. In a panoramic view of your life, those mistakes become stepping stones for growth. Future pages are not yet ready to be written. Only the present pages are before you. You have the opportunity to be the author of a masterpiece which describes the life of a great person: you.

sobota, 7 marca 2009

Busy weekend

Not much change happend. I am tired after dencing more then 6h yesterday and today I went jogging, now I am in mood to stay at home and do nothing. Yesterday played Grooverider in "Petrol" but it wosn't that havy as supposed to be but still I had good fun. Some peopel wos realy enoying me there. I am almost on my half way on this student exchange and I have to found place for my exhibition and also another room??? Sems busy time ll come soon. Now I am gona check how comfi is my bed. Tired. Papa

niedziela, 1 marca 2009

Wczoraj wybrałam sie na electro- party do klubu zwanego "Petrol", nie było tego wieczora nic co by pasowalo moim gustom, a musialam wyjść tak wyszło na to miejsce to jest to, gdzie wcześniej pomylilam kierunki na impreze:))) Najpierw odbyły sie dwa koncerty jeden Angielskiej grupy:nawet mi sie podobał ale drugi byl okropny, wiec przeszłam do drugiej sali z Jeffem, który czekal na swoich znajomych i mi towarzyszył. Na drugiej sali leciał chillout i "Mechaniczna pomarańcza", dawno nie ogladałam tego filmu , wiec mnie wciagnał przyznam. Potem zapoznałam reszte znajomych mojego nowo poznanego Antwerpczyka, którzy bardzo milo mnie przywitali oficjalnie w mieście i przez cały czas nawiazywali kontakt słowny co w klubie jest dość trudne. Wszyscy sie fajnie bawili, naprawde pierwszy raz spotkałam tu milych ludzi. Pare newsów mi sprzedali ale nie mam sił wszystkiego opisywac gdyz po powrocie siedzialam nad zdjeciami dość długo, a i tak wydaje mi sie to nie ważne dla nieznajacych tegoz miasta. tak czy inaczej dobrze sie bawiłam, czego efektem bylo wyjście naprzeciw żydom dzisiaj, ale oni sa oporni, uciekaja przed moja kamera jak tylko moga.

28 luty "PETROL"

niedziela, 22 lutego 2009

TRIX

dubsteps party, wos nice something diffrent then d'n'b but after while listing this same bit wos borring for me. I need drum, drum and buss. Anyway I met some peopel, I had good fun I dance a lot and I sow how thy clubbing looks like in hire. Klub is tady and clean, not smelly at all, they have huge tarras were u can smoke, on the bar u buying drings from a bons. Beer cost 1.7 E but it wos small 200-250ml plastic glass, shots they serwing in toll plastic glasses because u can found in there glasses from glass. It's more teenagers but I didn't sow drunk peopel. They behave very well. Ufcors I had a story how I get to the club. On the begining I went in wrong direction, because I marked two clubs on my map and I took direction on the otherone not this what I wos planing to go. When I realised that is not corect way I ask bus driver how I can get to place were wos lokated this club. He sead that his bus is going very near, then I took the bus, but after one hour I ve back to the point were I took the bus on the begining. Next time driver told me were I have to get out. The street were wos Trix wos huge i wos betwen masive streeat and highway it wos look like it's end of the city. Good I didn't have to walking long and i found it quick but i didn't come to good doors. I am still laught when i remainded this situation. a lot of peopel dressed in black because it wos metal concert and me woundering if it s common in hire be dressed like that for dubsteps. My way back wos quick and smoothly- quicker then in bus :))))))))) Good memoris.

17-19.02.09

W tym czasie odbyłam mała wycieczke szkolna do Amsterdamu, zorganizowana przez uczelnie. tuz przed wyjazdem nie czulam sie wewnetrznie dobrze i bylo mi wszystko jedno gdzie, co i z kim o ile?...?...? Finish był taki ,ze bardzo chcialam tam zostać, wkoncu poczułam miasto, ludzi i cos w środku mnie:) Podróż w jedna strone z Antwerpi do Amsterdamu autokarem zajela nam troche ponad 2 godz. Bardzo cieszyłam sie jak na miejscu okazało sie ,ze oprócz mnie jest jeszcze jeden student na wymianie , a była nią Mery francuska. okazalo sie ze duzo mamy podobnych zainteresowań co ulatwiało nam zwiedzanie Amsterdamu, do tego byla bezkonfliktowa i chyba oprocz mnie jedyna w temacie tutejszego klimatu:) Pierwszego dnia udalo nam sie niespotkac z grupa na placu "Dam" co zaowocowalo obejrzeniem streat artu w wykonaniu Anglika, najbardziej podobały mi sie jego teksty, ktore uwieczniłam na dyktafonie (jak by ktos był zainteresowany). Potem zwiedziłyśmy muzeum tuz przy damie, nie pamietam nazwy a nastepnie poszłyśmy do galerii 'W139' bardo ciekawa współczesna sztuka, gdzie artysci mieszkaja badz stacjonuja w miejscu wystawowym (na pietrze oczywiście- odrazu przypomnialy mi sie klimaty stoczniowe) fajny pomysł , czesto artysci nie maja tyle kasy aby mieszkac i miec pracownie jednoczesnie, tu w tej czesci Europy widze ze takie pracownie sa czesto udostepniane studentom przez szkoly badz mlodym artystom przez galerie. Tego dnia mialam przyjemność poraz pierwszy skosztowac zupy pietruszkowej- byla przesmaczna, bardzo dobrze doprawiona. Wieczorem wyszłyśmy razem z dziewczynami z pokoju i ich kolezankami do restauracji na kolacje. W sumie to byl nasz pierwszy i ostatni kontakt z nimi, gdyz wiekowo, mentalnie i jezykowo totalnnie sie róznilyśmy z Mery od reszty belgijek. Jest ponoc takie okreslenie po angielsku , które ujmuje, iz Belgowie zakaldaja swoje domy i sa prorodzinni i zamknieci na cała reszte. Ja z przekasem twierdze, ze przejeli sposób zachowania od swoich sasiadów zydów i sie izoluja jak oni:)))) Dnia drugiego od samego rana wyruszylyśmy na galeryjny szlak, nogi mi odpadaly, ok 17tej zamykali galerie, wiec wrocilysmy sie przespac aby miec siły na wieczor. Wieczorami przesiadywałyśmy w jednym miejscu zwanym "Nosorozcem", poznalysmy gitarzyste ze USA, imienia nie pamietam bardzo sympatyczna postać.Ogólnie relaksowałyśmy sie najlepiej jak potrafiłyśmy. Tego dnia jadlam najlepszy chyba posilek od ??? dawna, tortila ze szpinamiem , orzechowym humusem i do tego surówka z selera z gesta smietana, tekstura kazdego kesu byla mistrzoska z bogata barwa smaku. Miejsce gdzie to serwuja znalazlysmy przypadkiem , bylam bardzo glodna i bylo mi obojetnie gdzie zjem wiec bylo to pierwsze lepsze miejsce ale zarazem najlepsza dotychczas napodkana restauracja w jakiej jadłam, menu jest tylko po holendersku a otwieraja od 17tej. do konca zycia moglabym tylko to jeść:)) Zawsze bedac w Amsterdamie sie gubiłam, gdyż wszystkie uliczki i kanaly byly dlamnie bardzo podobne, tym razem uzywalam mapy( czego zwyczajnie nie robie) i musze powiedzieć ,że dosyc sie zorientowalam.....chodz miałyśmy momenty zbłądzenia:) A nic nie wspomnialam o kadrze nauczycielskiej, pojechal moj prof od foto, z którym nie zamienilam ani słowa??? organizator- rozmawialismy jedynie o planach na zwiedzanie, para rastamanska, i jeszcze dwoch prof od rysunku i to byla dwujka w miare otwartych ludzi ktorzy podeszli do ciebie i porozmawiali normalnie. Moje odczucia co do mlodych belgijek jak i nauczycieli w sferze prywatnej jest prawie taka sama , sa bardzo zamknieci, ponoc południowa czesc Belgi duzo sie rózni sa bardziej przyjazni. Po powrocie jakies 10 min od kiedy weszlam do pokoju wpadla Jessica( dziewczyna od której wynajmuje pokoj) ze znajomymi i zaprosila mnie na domówke do sasiadów. Byłam zmeczona ale postanowiłam sie otworzyc i poznać ludzi- zakonczyłam poznawanie po 15min , kiedy zdenerwowana , slyszac flamandzki stwierdzilam ze nic tu pomnie i wróciłam. Widze ze znajomości wiekszych tu nie nawiąze wiec chciaz mam nadzieje, ze zrobie cos ciekawego za ten czas co tu jestem.

sobota, 21 lutego 2009

I LOVE AMSTERDAM

sobota, 14 lutego 2009

Zwiedzanie sztuki...

Po zajęciach z video w środę poszliśmy na wystawę do muzeum foto, gdzie min. prezentował swoje prace Erwin Olaf 1984-2009. Z początku oczywiscie nie chcałam iść bo miałam laptopa i statyw, a latanie po galeriach tak obładowana 'it's no fun.' Aże to Olaf to juz wogule byłam zadowolona. Po 30 min (moze troche mniej) zupełnie straciłam szacunek dla jego twórczości. Zdecydowanie lubie dwie najczęściej pokazywane jego prace, ale ogółem jak to mówią w UK 'It' s not my cup of tea'. Plastikowe towarzystwo mnie nie interesuje.... Powyżej była przecudna b&w projekcja video chińskiego autorstwa , Yanga Fudonga "East of Que Village" reprezentowana na 6 ekranach. Kadry ukazywały życie biednych ludzi w chińskiej wiosce, oraz drugą odsłonę do tego albo nawet trzon główny stanowiły przejmujace ujęcia psiej walki o przetrwanie w trudnych czasach. Tak sie tam zasiedziałam, że az pomnie przyszli i nie zobaczyłam młodej belgijskiej tworczości fotograficznej. Koen (Kun) prof od video postanowił mi pokazać najważniejsze galerie, których jest dość sporo na przestrzeni tak gdzies 1km kwadratowego. Bardzo podoba mi sie tutejszy system otwierania wystaw jednocześnie, odbywa sie to co 5 tygodni i ponoć na ulicach tej części miasta jest bardzo tłoczno i ludzie chodzą od drzwi galerji do kolejnych-w sumie poziom wysmakowania gustowego jest tu bardzo duży. Nie wiem czy to zasługa tradycji miasta czy duzej ilości artystów??? Ale takich sklepów to ja nie widziałam jeszcze.....ostatnio się zastanawiałam czemu męczą mnie myśli umeblowywania mieszkania którego jeszcze nie mam - teraz juz wiem, po tym co sie naoglądałam chetnie pourządzała bym pare przestrzeni ludziom z kasą, kreatywnie na mnie wpłyneły te wystawy sklepowe. Wracajac do tematu chciałam opisać jeszcze jedna ciekawą galerie , w której byliśmy. Ja byłam na samym przodzie, wchodzimy do galeri odrazu po lewej stronie coś na wzór kantorkowego, przeszklonego biura gdzie siedziały dwie panie, które zbytnio nie zwróciły na nas uwagi ,przeszliśmy korytarzem i za jakieś 5kroków dalej wyszliśmy na powietrze i były kolejne drzwi (jak bym była sama nie wiem co bym pomyślała i czy dalej bym szła bo to wyglądało jak prywatne wejście bez żadnych oznaczeń) za drzwiami jeszcze mniejszy korytarz gdzie ledwo sie mieściłam z tymi swoimi klamotami i po 6metrach pytam sie gdzie mam iść, na co profesor mówi prosto- a przedemna nic nie bylo ściana, na co on mi każe ja popchnać i w tym momencie wchodzimy na faktyczna wystawe Leona Vrankena w Stella Lohaus Galery. Była to instalacja drewniana, na szynach którą jak sie popchneło była zarazem wejściem i wyjściem a ruch w jaki wprawiano maszynę był automatycznym ruchem wałka umieszczonego na samym końcu instalacji, który malował na ścianie. To bylo ciekawe przezycie, bardzo mi sie podobało sam fakt, że byłam pierwszy raz w tej galeri i wejście samo w sobie jest specyficzne to jeszcze ten spreparowany korytarz prowadzacy prosto w głab maszynerji z wałkiem i zieloną farba na końcu.

piątek, 6 lutego 2009

wizytacja artysty z USAaaa

Przepraszam ale nie znam godnosci jego i spózniłam sie jak pokazywał swoje prace, jak sie pytalam ludzi co robi jedni mówili ze maluje inni ze rzezbi, wiec sie usmiechnelam i juz pózniej tylko slychalam i o nic sie nie pytałam. Niektóre jego korekty mi sie podobaly inne mniej, najfajniejsze w moim odczuciu bylo to jak opowiadal o szkolnictwie w stanach, jak ludziom zalezy na tym i jak potrafią być zmotywowani do takiego stopnia aby placic rocznie 30 tys dolarów za edukacje. Oczywiscie wspominal o minusach jakimi sa odleglosci aby przemieszczac sie i móc obejrzec sztuke w innym stanie. Opowiadal o Majami i jak niektorzy starszej generacji profesorowie uczą. To tak w bardzo duzym skrócie, ale uwazam takie spotkanie za genialna konfrontacje z wlasnym dzielem jak i wyzwanie jezykowe, w dziesiejszej dobie uwazam takie przezycie jako nieodlaczny element edykacyjny w szkole artystycznej. Również oznaczyłam na zdjeciach pare niemieckich studentów uczeszczajacych razem ze mna na zajecia jak i Kesi (nie wiem czy tak poprawnie pisze sie jej imie) belgijke , która darze wielka sympatia. Jest slodko-orginalna. Mam nadzieje, ze takie praktyki dotra równiez i do Polski. Nastepna rzeczą na którą musze zwrocić uwagę, bo prawie bym to ominęła ,gdyż dla mnie stało się to już normalne to fakt posiadania przez studentów swojej przestrzeni/ pracowni na terenie budyn ku. Co automatycznie eliminowało problem wystawienniczy, przechodziliśmy od pracowni do pracowni, to jest zupełnie inna forma pracy do tego każdy robi kompletnie coś innego od reszty, mieszaja tworzywa, techniki, pomyslowość prześciga się z wybujałą fantazja. Kazdy ma swój własny film. Jednym slowem; NIEdaSIEtegoOPISAC :)))))))))))))))))))))

Nowe doświadczenie

W ostatni poniedziałek nauczylam się prac 'poza domem". ciekawe nie powiem, pranie na żetony:) Ale juz szkoda mi bylo czasu na suszenie, tym bardziej ze mialam dwa kroki do domu. Moglo by byc tam zelazko, bo bardzo potrzebuje i chyba bede musiala wkoncu przejsc sie po sasiadach:)

wtorek, 3 lutego 2009

A jak sie miewa Monika?

Po krotkiej nieobecnosci zawitalam tu, mialam duzo do przekazania Wam ale z powodu awarii netu bylo to nie mozliwe i pewnie duzo juz mi z glowy ucieklo. Przedewszystkim chcialam wyrazic swoje zadowolenie z konsultacji bo wkoncu nie każa mi robić coś pod kogoś, wręcz przeciwnie budują silne podstawy do samorealizacji przez brak ograniczeń, czesto slysze czy to jest Twoja sztuka jak pokazuje zdjecie, albo czy to uwazasz za swoja sztuke. Bardzo dosadnie to do mnie dochodzi może to z racji na inny jezyk ale myśle ,że to kwestia kadry wychowawczej która pozwala sie otworzyć a nie wbija do glowy pewne informacje. Oczywiście zablysnełam tymi informacjami, bo tego i cudzych obrazów w głowie mam od groma. W poniedziałek mieliśmy pokaz jak korzystać z aparatu wielkoformatowego, min. była mowa o regule Szemfluga - ja spletowałam "-ze to chodzi o styczne trzech punktow", na co towarzystwo bylo milo zaskoczone, jesli chodzi o cyfry to nawet pomagałam w temperaturach swiatła prowadzacemu tak ładnie mnie nauczył Pan Pekalski:) jestem wdzieczna za warsztat bo tylko tego sie nauczylam na ASP. Musze zaznaczyc ze mozemy kozystac z tego wielkiego formatu!!! Tu mam okazje wejść"dłębiej". W drodze powrotnej poznalam portugalczyka, ktory grzebal przy wystawce, mnie zainteresowala walizka i tak od slowa do slowa wyszlo ze mowi po polsku. Walizka na nic mi sie nie zdala bo popsuta ale jej zawartosc moze byc mi przydatna przy projekcie z Zydami, gdyz byla pełna zeszytów zapisanych po hebrajsku,,,,,jeszcze nie przejzałam przyznam się. Poniżej eksponuje moj ulubiony relaksujacy temat; ta biala mordka na zblizeniu to moj ulubieniec ostatnio sie martwilam ze nie widuje malego mialego króliczka a okazalo sie ze mu wloski takie przy bużce urosły i ze moj malych rośnie i sie odnalazl. Sa tu jakby dwie odmiany takie rozetkowe napuszone i o normalnym wlosiu. Co chwile ludzie przychodza i je dokarmiaja, jest w tym calym towarzystwie jedna gęś i śmieśnie wygląda, mewy tu sa o wiele spokojniejsze nie takie drapieżne jak u nas. A co mnie dziś zszokowalo to fakt iz chcac znaleśc chodz jena kobiete z makijażem w ciagu 30 min nie bylo ani jednej, która by miala. One sie tu nie maluja- jest mi bardzo z tym dobrze bo ja równiez zaprzestałam tego. Dziwne są te mody:) A teraz juz koncze bo za moment znow musze ruszyc na zajecia z video, z których nie wiem jak to mam zrobic ale musze szybko opanowac After Efects a nawet nie wiem jak pociac film......przeraza mnie ten fakt. Pozdrowienia z diamentowego miasta.

czwartek, 29 stycznia 2009

Witam serdecznie, od jakiegoś czasu juz nie pada tu, a jak na zlość chciałam zrobic zdjęcia w deszczu:) Wczoraj miałam pierwsze konsultacje z Video, ale w kawiarni bo nauczyciele w naszej szkole od wczoraj zaczeli strajk. Powodem strajku jest ciągły problem z prądem, który wysiada, tak naprzykład wczoraj jedynie 9 razy w przeciągu 30 min. wyskakiwaly korki. Najwazniejsze ,ze jakąs pierwsza rozmowę odbyliśmy. Ja nie miałam ,żadnych prac wideo więc konsultacje odbyły się na podstawie zdjęć "Witkacego" z ostatnich zaliczeń na ASP, z których dowiedziałam sie ze na kazdym zdjęciu inaczej wyglądam. Ale co bylo ważne to jego przeszywająca umiejętność zajrzenia po przez zdjęcie w "mój środek" , usłyszałam w jego glosie swoje pragnienia i rozsterki, pierwszt raz jakis profesor powiedział cos takiego. Najwiekszy nacisk, kłada tu na własna samodzielna prace, w której przekazujesz jakaś prawde w umiejetny tylko tobie sposób, nie jest to łatwe bo w takim wypadku musisz być bardzo dobrze określony i nie schodzic z raz obranej drogi. Bardzo mi sie podobalo aby nie oceniac swojej pracy, zdjęć czy video ale ich sluchać. Bo to co zrobiliśmy do tej pory to jest prawdą którą znamy a to czego nie znamy jest do odkrycia zawarte w naszej pracy. Kontakt z nauczycielami jest tu zupelnie inny, masz maile, telefony możesz na bierząco być z nimi w kontakcie i zawsze pomoga jak mogą, razem ze studentami robia projekty. Jeszcze przedemna ostatni przedmiot, czyli 'dziwny'rysunek? Ide robic zdjęcia:)

poniedziałek, 26 stycznia 2009

To kolejny ciekawy eksponat znaleziony...

PIERWSZE KONSULTACJE

Dziś rozmawiałam o projektach fotograficznych, gdzie dwa sa połączone z muzyka, jeden to stały temat który jest wemnie od dawna, "Alicja w krainie czarów" i ostatni to problem osobowosciowy, gdzie punktem wyjscia do rozwazań ma być społeczność zydowska. Oczywiście wszystko zostalo zaakceptowane ale tu to troche inaczej wyglada, nie marzuca sie tu nic, co mi odpowiada. Przy okazji zrobiłam pare ujęć szkole, oczywiście prawie same pozytywne bez tego ostatniego ale bardzo mnie to zaskoczylo i postanowiłam pokazać co ludzie robia i co trzymaja w "swoich pracowniach", gdyz tu w szkole, kazdy moze zagospodarowac kawalek przestrzeni na wlasne potrzeby sa na to dwa piętra.Ja zarejestrowalam prawdziwe orginaly reszta to w wiekszosci malarstwo. Pracownie wideo i komputerowa jest otwarta i udostepniona kiedy potrzebujemy, obok tego w budynku równiez odbywaja sie zajecia z grafiki, malarstwa i rzezby. Ale nie ma tu studja -studyjnego:) a ciemnie gdzies wywialo. Dlatego chcialabym skupić sie na fotografii idącej w kierunku surrealistycznym. Chyba musze iść spać. .......................c.d.n

nice flown )

A to juz było przedwczoraj, ale ten czas leci. Mialam bardzo fajny chumor moze to za sprawa nastroja ale coś milego mnie ogarniało i czulam sie wewnetrznie bardzo nowo i spokojnie. A to mały zapis z tego błogiego stanu gdzie nie 'pracowałam'. wiecej takich wieczorów prosze:)

Wywiad z miss dejavu by dejavu:)

Jestem kobietą...niezależną Imponują mi kobiety, mądre Nie umiem... żyć bez muzyki W głębi duszy ...pragnę się spełnić jako matka Moje serce...coraz bardziej się otwiera Wolałabym być... w wodzie z delfinami Gdy patrzę w lustro... widzę swoje ciało Uroda... jest wszędzie Mój styl... własny Gdybym mogła coś w sobie zmienić... to bym to zrobiła Najlepszym kosmetykiem jest dla mnie... słońce I dotyk Kiedyś byłam... gdzie indziej Dziś jestem...tutaj :) Czas mnie uczy... ..spokoju Mam talent...nie mi to oceniać Lubię siebie za...szczerość I otwartość Samotność...jest jednym z koniecznych doswiadczeń w naszym życiu Największym autorytetem jest dla mnie...w sumie to podziwiwiam Angeline Joly Świat wokół mnie... zadziwia mnie Uciekam od... złych ludzi, fałszywych Nigdy nie przestanę marzyć o...podróżach Najbardziej mi żal...zle traktowanych zwierząt Mój dom ... jest tam gdzie sie znajduję Ulubione miejsce...Miłoszewo:) Lubię... duzo rzeczy Kocham.. .najbliższych Uwielbiam...czuć wiatr we włosach Żartuje z ...siebie? Nie znoszę...jajek :) Może to śmieszne, ale... dzisiaj czesałam lale:) Poczucie humoru...mam duze Smutek... ostatnio nie byl mi obccy Wierzę... bardzo silnie wierze, ze CHCIEĆ TZN. MÓC Wstyd się przyznać... do słabości Wszystko można o mnie powiedzieć tylko nie to, że... mowcie co chcecie, …:) Jak ognia unikam...rutyny Najlepiej czuję się gdy...jestem w pelnej harmoni ze sobą Moje nerwy... staram sie wyciszyć W trudnych momentach... przyjmuję lekcje Moja największa wada... spóznialstwo Zaleta... otwartość Całe życie szukam... drugiej połówki Mój znak zodiaku… skorpion Gdybym mogła sobie na to pozwolić... zrobiła bym to... Nie umiem żyć bez... powietrza Największą wartość ma dla mnie... miłość I szacunek I zrozumienie Najbliższą mi osobą jest...Mizerka Zawsze mogę liczyć... na siebie Najbardziej męczy mnie... natrectwo myślowe :Boję się... pajaków Wpadam w rozpacz... nie Najbardziej mnie wzrusza... czystość nowonarodzonego dziecka/tabula rasa Przyjaciele... na zawsze Mam wielki sentyment do... pewnych utworów muzycznych Dzieciństwo... nie wspominam Moja mama... jest przecudna kobietą Mój ojciec... był długo egoistą Moi bliscy... są blisko mego serca. Miłość... trzeba nieustannie pielegnować Kobieta i mężczyzna... dopełniaja się : Małżeństwo... oby raz a dobrze/ odstepstwo od rutyny:) Szczęście to...sposób spostrzegania Cieszę się jak dziecko... gdy dostanę prezent Macierzyństwo jest dla mnie... spełnieniem Człowiek, którego kocham... nie wie czego chce. Gdy miałam 17 lat... żyłam najpiekniej jak potrafiłam Pierwsza miłość... połaczyła mnie z najwieksza przyjaznią Nie udało mi się jeszcze zrobić prawojazdy Mój największy sukces to... miłe wspomnienia Do furii doprowadza mnie... czasem moja siostra, badz babcia Codziennie rano... staram sie biegać Nie mogłabym żyć bez... serca Moja ulubiona pora... noc Przed snem... zawsze uwazam ze dzień był zbyt krótki Jestem uzależniona... obrazów Jeśli chodzi o seks... jest cudowna energią Najbardziej seksy w mężczyźnie... brzuch Ideałem mężczyzny jest dla mnie... nie mam Chętnie zjadłabym kolację z ... Ulubiony film...”Baraka”,”Pi”'clockwore orange””oczy szeroko zamkniete”” Ulubiony reżyser... Kubrick, Linch, Aronofski, Greeneway, Bunuel, Svankmayer Najchętniej słucham... ostatnio Plum I Loco Star I siebie:) Podziwiam... wytrwalość w ludziach Moje ulubione książki...”Alicja w krainie...””Pachnidło” “Sekretny wachlarz”,”Mały ksiaże” Największe wrażenie zrobił na mnie....pierwsze skoj. Pokaz laserow w Mirabilandii Moim mistrzem jest... Witkin, Slawomir Rumiak, S Moon, Banksy, Toscani, Chciałabym poznać osobiście... wyzej wymienione osoby, na szczescie wszyscy obecie żyją Mój zawód... nie mam Podróże... odkrywają I ksztaltują Wielki świat... dba o nas Mam nadzieję, że... zdam prawojazdy za pierwszym podejsciem:) A mnie się marzy...wzbić sie w przestworza niczym ptak Gdy idę ulicą... slucham I patrzę czasem fotografuje Chciałabym kiedyś... skoczyć ze spadochronem Gdy dzwoni telefon... odbieram go. Kariera... jest rzecza nabytą Popularność... nie potrzebuję Pieniądze....trzeba je umiec szanować Polityka... nie dla mnie Gdy będę staruszką... chciala bym wspólnie podziwiać z ukochanym ogień w kominku:) Bóg... wie co myśli Po tamtej stronie... lustra, zawsze mnie ciekawilo co jest??? Jest takie miejsce... w którym bede chciała zostać na zawsze. Życzenie do złotej rybki... dużo zdrowia I energi proszę

środa, 21 stycznia 2009

DAR CZASU I UWAGI

Czy wiesz , jaki jest najwspanialszy dar jaki człowiek może ofiarować człowiekowi? DAR CZASU I UWAGI !!! więc jeśli masz trochę czasu to to co jest poniżej napisane wierz mi jest godne uwagi :) Ewa i Adam gorączkowo gromadzą i układają pudła na których są napisy; "lepsze", "jeszcze lepsze", "pożądane", "nowe", "super", "modne"... *(Eva) --(Adam) -- Wiesz, Ewo, wydaje mi się, że to nie ma sensu. Poco my to właściwie robimy? * Przede wszystkim po to aby czuć się bezpiecznie. Rzeczy dają poczucie bezpieczeństwa. --Jakoś tego nie czuję. Nie ma końca takiemu zbieractwu. Można ciągle chcieć mieć więcej i więcej, lepsze i lepsze. A potem zakładać dodatkowe zamki i kraty w oknach po to, żeby wszystko zabezpieczyć. W ten sposób stajemy się więźniami tego co posiadamy. Nie ma temu końca. * Ale gromadzimy te rzeczy po to aby czuć się lepszymi. --To też pozór, nie stajemy się lepsi z tego powodu, że posiadamy coraz więcej. * Sądzisz, że nasze rzeczy nas nie wzbogacają? --W sensie wewnętrznym ,nie. Czy lepszy samochód czyni cię lepszą? * Przecież w ten sposób staję się ważniejsza w oczach innych ludzi. -- Mogą ci jedynie zazdrościć samochodu ,ale czy w ten sposób stajesz się lepsza,,no zastanów się. Wartość człowieka nie sposób przeliczyć na pieniądze. Wartość majątku tak, ale nie to ile on sam jest wart. * A czy potrafimy żyć inaczej? --Prawie wszyscy dotkliwie odczuwamy spustoszenie, do jakiego prowadzi taki nieustanny wyścig. Prowadzi do samotności. wtedy ,gdy człowiek zajęty jest wyłącznie zbieraniem rzeczy, nie zauważa dookoła siebie ludzi, nawet tych najbliższych. Patrzy na nich przez pryzmat celu, który chce osiągnąć, wykorzystuje ich. Nie możliwa jest wtedy prawdziwa bliskość między ludźmi. Nie widząc ludzi , nie widzimy tez świata wokół siebie, czujemy się w tym świecie obcy. W gruncie rzeczy jako ludzie przestaliśmy mieszkać na tej Ziemi, tylko ją kolonizujemy. W tym wyścigu, w którym rzeczy stają się ważniejsze od wszystkiego i wszystkich, nie zauważamy nikogo i niczego, dopóki nie spowodujemy jakiejś katastrofy. * Ale na szczęście miłości i uznania nie można sobie kupić!
A kiedy jesteśmy zakochani, wszystko staje się takie łatwe i proste. Mamy dużo siły i energii. I świat jest taki piękny, ale czy świat naprawdę jest taki piękny, czy tylko widzimy go inaczej? Wydaje się, ze w stanie zakochania widzimy świat prawdziwiej niż na codzień, bo patrzymy sercem i używamy zmysłów. Tego nie można pożyczyć, kupić ani nikomu zabrać. Niezależnie od tego jak bardzo chcielibyśmy to mieć, nie możemy tego w żaden sposób zdobyć. To się może tylko zdarzyć. Nawet wtedy kiedy zakochanie mija, pozostaje wspomnieniem czegoś nadzwyczajnego, a zarazem prawdziwego. Każe tęsknic i zastanawiać się; jak to było możliwe, ze kiedyś w taki sposób widziałam drugiego człowieka, w taki sposób widziałam świat, w taki sposób żyłam. Gdzie to teraz jest? Niektórzy przypominają sobie i wyruszają na poszukiwanie tego baśniowego uczucia. Na ogół okres zakochania kończy się rozczarowaniem. Okazuje się bowiem,ze ani my ,ani ta druga osoba nie jesteśmy w stanie sprostać temu, co nawzajem w sobie widzimy. Prawdziwie nie kocha się ani "za coś", ani nie kocha się "mimo wszystko". Kocha się bo nie można inaczej. Rożne rzeczy nazywamy miłością. Ale nie ma prawdziwej miłości bez szacunku. W relacji z ukochaną osobą jej "nie" uczy nas szacunku, a "tak" miłości. O miłość trzeba dbać. Dobrze jest umieć dawać z siebie to, co dać najtrudniej, to do czego jesteśmy najbardziej przywiązani. Jest taki wschodni sposób dawania mało znany w naszej kulturze. Ważnej dla nas osobie nie dajemy tego, co nam się wydaje, ze mogłoby jej sprawić przyjemność. Dajemy jej to, z czym nam się najtrudniej rozstać. Im trudniejsze nasze rozstanie, tym bardziej wartościowy prezent. Jeśli nastawiam się na to, ze chce być kochaną, sama tracę wolność i w dodatku zabieram ją tobie. Wiąże ciebie ,a sama przywiązuję się do tego, co od ciebie dostaję. Aby czuć się wolnym i dawać wolność partnerowi, trzeba zdobyć się na to, żeby kochać, a nie tylko chcieć być kochanym.
* To są obrazy przyszłości, którą sobie wymarzyłam,przyszłość którą zaplanowałam, do której będę dążyła i nic mnie z tej drogi nie zawróci. – A ja zdołałem już tyle zgromadzić. To cały mój dorobek. Bardzo go sobie cenie i nie pozwolę go zabrać. Cierpimy bo przywiązujemy się nadmiernie, uzależniamy, gdy szukamy sposobu na życie, jego sensu i celu. Często życie bardzo boleśnie weryfikuje nasze wybory oparte na uzależnieniu. Musimy nauczyć się nie uzależniać od tego wszystkiego, co jak nam się wydaje, raz na zawsze determinuje nasze życie i pozornie zwalnia nas od myślenia, poszukiwania, czujności, wrażliwości. Na ogół bowiem wolimy znane piekło od nieznanego nieba. To co nieznane wymaga otwartości, wymaga wysiłku, odwagi w podejmowaniu ryzyka, pójścia w ciemno, w coś, co przekracza nasze wyobrażenie o tym.
KIM JESTEM? Kiedy rodzi się w nas to pytanie, zazwyczaj staje się początkiem nowej drogi, nowego życia. Czasami są to momenty trudne, nagle odczuwamy, ze wszystko co osiągnęliśmy, przestaje mieć wartość. Pojawia się uczucie pustki, niespełnienia. To zdarza się szczególnie wtedy kiedy spotykamy się z przemijaniem, ktoś nam bardzo bliski odchodzi, albo dopada nas choroba lub inne nieszczęście. Powidz co ci dało zajmowanie się pytaniem „kim jestem'? * Zaczęłam rzetelnie poszukiwać odpowiedzi i po drodze rozwiązałam wiele swoich problemów, które mnie nurtowały. Zaczęłam zajmować się bardziej światem, zaczęłam odczuwać bardziej to co mnie otacza. Przestałam koncentrować się na sobie i to dało mi wiele, radości wolności i energii.
Nasz umysł złe znosi zależności od ciała. Bywa ,ze umysł zupełnie odwraca się od ciała. Pomostem łączącym ciało i umysł jest oddech. Oddech jest po części pod kątrola ciała, a po części pod kątrolą umysłu. Możemy nim sterować, ale możemy o oddechu zapomnieć i wtedy okazuje się ze ciało samo dalej oddycha. Oddychając uważnie i świadomie, uczymy się jednocześnie naturalnej troski o ciało. Słuchając własnego oddechu, zaczynamy rozumieć własne ciało i słyszeć je, jego potrzeby jego pragnienia. Otwierają się i uwrażliwiają nasze zmysły. Właściwa troska o siebie jest podstawa życia. W ten sposób życie troszczy się o życie. Gdy umysł jednoczy się z ciałem , doświadczmy prawdy życia, bo ciało jest zawsze tu i teraz. Umysł wybiega w przyszłość albo zajmuje się przeszłością, bladzi w wyobrażeniach, marzeniach, myślach. Gdy odwołujemy się do ciała, gdy umysł jednoczy się z ciałem, wtedy doświadczamy tego jedynego momentu naszego życia, momentu który jest wiecznością.

DAIMOND CITY

Witam, pare innych odsłon miasta, ale jak zawsze wybrałam obiekty mało charakterystyczne dla miasta. Zapewne dlatego ,że to co jest inne, bądż odstaje od reszty przykówa moją uwagę. Te budynki mieszczą się tuż obok "przepięknego" dla coponiektórych ży i przestrzenny ale nie powalił mnie na nogi, jedno co mi sie na nim podoba to częste odjazdy w kierunku Amsterdamu, by the way w lutym jest organizowana jakś uczelniana wyprawa (jak co roku w inne miejsce) w tym do Amsterdamu....może się skusze, zawsze milej w towarzystwie i i tak predzej czy póżniej bym sie skusiła. Tak se myślalam ,że gdybym miała tu mieszkać to lokalizacja jest idealna; blisko do Londynu, Paryża, Amsterdamu rewelacyjny punkt wypadowy. W sumie to brakuje mi tego h... prawajazdy. noworoczne postanowienie:) Ale ten rok zapowiada się pracowicie ale i ciekawie...

wtorek, 20 stycznia 2009

NAJLEPSZY SPOSÓB NA OSZCZĘDZANIE....

NIE WYDAWANIE!!! dziś spotkały mnie dwie rzeczy, jedna to dopatrzenie sie Pani podczas rejestrowania mojego pobytu tu, że mój paszport ma ważność do połowy kwietnia zaledwie....co jeszcze, dowód zaginął mi w domu???że odszedł odemnie :) oby mamie udało sie go znaleść.... druga sprawa jak już dostałam przelew na konto ze stypendium, cała zadowolona chce iść zrobić zakupy ale w bankomacie okazuje się ,że z moją kartą jest coś nie tak i nie działa. W banku przeprosili, stwierdzili, że nie jestem odosobnionym przypadkiem i wyślą mi nową. Wszystko rozumiem, takie rzeczy się zdarzają, ale ja zostałam do czasu otrzymania nowej karty( tzn.przez dwukrotną drogę pocztową w Polsce i jedną tu) z 3euro. Ponoć człowiek jest najszczęśliwszy jak się wszystkiego pozbedzie. Żartuje, bo to mi pozostało, plus jest taki ,że za dużo nie wydam jak to do tej pory bywało zemną.

kolejny królik

A to odmienny park....

tym razem zawędrowałam do (bardziej stosowne należało by powiedzieć lasku) z drewnianym placem zabaw oraz surrealistycznymi drewnianymi zwierzakami.Nie miały one zbytnio koloru, tzn. były wyświechtane(?) dlatego w dużej mierze kolor został nadany przezemnie. Przesympatyczne odosobnione miejsce, nawet nie spotykałam czworonogów ze swoimi właścicielami na spacerze.... obok tego przybytku, zgadnijcie co spotkałam na swojej drodze...? Koguta w towarzystwie dwóch towarzyszek ....chce zaznaczyć, że wciąż chodze po prawie samym centrum miasta.Dużo zwierzaków zamieszkuje w tym mieście.....szkoda, że ja swojego nie mogłam wziąść ze sobą .......jak ktos ma tu zwierze to widzę często ludzie wyprowadzają po 2, 3 psy a sąsiadka z naprzeciwka ma 2kotki, :) Ok, nie będe monotonna, na koniec mała historia dotycząca ostatniego zdjęcia. Chciałam pokazać jak wielkie są tu czasem okna, zwróćcie uwage na proporcje mebli w mieszkaniu....wracając do historji po zrobieniu tego zdjęcia zajrzałam głębiej do pokoju, gdzie przy stole siedział starszy człowiek i coś zajadał, nie namyślając sie zrobiłam zdjęcie....on nie chciał go bo zupełnie nie wyszlo, ale również zauważył fakt ,że mu zrobiłam zdjęcie i jak popażony wyleciał z domu i zaczął coś tam krzyczeć po flamancku.....ja w tym czasie nie odwracając się nawet oddalałam sie od tego akcydentu.
A oto mój pokoik.... bardzo orginalne drzwi z magiczną klamką, chciałabym zaznaczyć, że to jest prawdziwy ich kolor, a kukardka zrobiona z kumki łączy dwa klucze.....na scianie nie spieszący się zupełnie nigdzie kolejny klucz udający zegar........z innych dziwact , którym obdarzył mnie przypadek to TV na który patrzą jedynie swoimi wyłupiastymi oczami Simpsonowie, strasznie im ślinka lecia.....a pilot na wyciągnięcie ręki........Proszę to pudło należy do was. Kolejnym przedmiotem z mego bliskiego otoczenia jest 'dzika świnia', niech te kwiaty na niej Was nie zwiodą ona jest żądna kasy- dlatego zawsze jesteśmy w konflikcie:) Moje łóżko nazwałam łóżkiem z sercem- zamiast poduszki, no cuż nie każdemu zdarza się spać na sercu.....koguciku.....koguciku.....kogucik kochany chyba jest wiecznie muzyką naćpany bo daje mi spac do...(...mały sekret ) jak widac sa odstępstwa od regół.....na koniec widok na zewnatrz, chodz nie zawsze bywa tak zastawiony.... Pewnie co poniektórych ciekawia moi sasiedzi (współlokatorzy) mnie nie bardzo, więc za wiele Wam nie powiem, prócz tego ,że sami Belgowie (Antwerpia jest miastem studentów w dużej mierze) moje pietro zamieszkuje 100% płeć damska a góra jest zajeta w 99% przez panów i to tyle.......wczoraj jedynie jeden z nich zszedł i spytał sie po flamancku, po czym po chwili przetłumaczył na angielski, czy mogła bym pożyczyć mu troche masła. Zapewne dlatego ,że napewno z wszystkich w tym budynku najwiecej gotuje..... A tak nawiasem mówiąc takiej ekonomii jakiej sie tu uczę w żadnej szkole nie wyłożą....co sie przekłada na kreatywne gotowanie. co do jedzenia przepyszną mają czekolade....ciekawe ile mi przybedzie???? no i jabłka pierwsza klasa, a w jednym sklepie dopatrzyłam sie czereśni.... zdziwiło mnie to....lecz nigdzie nie moge znaleść humusa/humusu (juz sama nie wiem jak sie odmienia?)
Przedstawiony poniżej Park, jest miejscem najczęsciej przezemnie odwiedzanym w Antwerpii. Mieści się jakieś 5min odemnie. Wielkim szokiem było spotkanie z krolikami i to całymi rodzinkami o przeróżnych kolorach. Są urocze i mam nadzieję ,że pomogą mnie natchnąć w moim projekcie na dyplom. Za każdym razem witam się z dwoma białymi małymi bombelkami i jednym czarnym troszkę większym ale też jeszcze nie dorosłym stworzonkiem, które wzorowo opiekuje się rodzeństwem. Zapewne w miejscu w którym wchodzę do parku akurat sobie mieszkają. W Parku, są dwa sztuczne małe jeziorka i piękny stary most, którego fragment przedstawiłam na zdjęciu. Faktem jest, że podczas tygodnia spędzonego tu jedynie przez dwa dni było słoneczko, tak zazwyczaj to pada. Najgorsze uczucie jakiego tu doznałam to ciężki deszcz nad ranem, który budził mnie gdyż mam głowe tuż przy oknie. A pomimo to w Parku znalazłam pierwszy żółty pączek, który krzyczy radośnie.... otwierajcie drzwi wiosnie bo pączek rośnie..... ( z dydykacją dla nocnego pracusia:) Same miasto nie jest zbytnio duże, myślałam, że będę sobie wszędzie spacerować, ale biorąc pod uwagę warunki pogodowe to chyba przystanę do reszty i przejde na hołdowane tu jednoślady. Centrum miasta może się poszczycić najlepszymi markami na świecie tj; Louisa Vuitton, Gucci, Chanel, Prada itd. Tu okna są duże (nie tak duże jak np. w Amsterdamie) a drzwi wejściowe są przeogromne, do tego często dość wąskie uliczki. Bardzo ładnie są zdobione balkony. Nie wiem jak starym miastem jest Antwerpia ale ma swój urok. Dzielnica w której mieszkam w przewadze jest okupowana przez Żydów, nigdzie ich tylu nie widziałam jak tu, na drugim miejscu osadzają sie Polacy a tuż za nimi Turcy. Jest taki jeden turecki nocny w pobliżu do którego NIGDY nie wejdę, ze wzgledu na sprzedającego. Wygląda na takiedo co mogł by pracować na specjalne zlecenia, jak rozumiecie co mam na myśli niż w sklepie spożywczym. W pobliżu mam trzy polskie sklepy, do których wchodze tylko jak mam jakieś pytania typu; gdzie to znaleść? Najlepsza informacja jak sie nikogo nie zna:) pozdrawiam i tym optymistycznym nastrojem iście wiossenym kończę, życzącżo słonkaaaa.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

ZAPRASZAM DO MAGICZNEGO OGRODU :)